Gdyby nie siatkówka to… I część wywiadu z Adrianną Kukulską

Autor: Redakcja

Gdyby nie siatkówka to… I część wywiadu z Adrianną Kukulską

O początku kariery, najtrudniejszych i najlepszych momentach na boisku oraz wyborze Grot Budowlanych Łódź porozmawialiśmy z naszą nową przyjmującą - Adrianną Kukulską.

Dlaczego siatkówka? Jak zaczęła się Twoja przygoda z tym sportem?

- Zawsze byłam bardzo aktywny dzieckiem, no i tak się złożyło, że pewnego dnia mój nauczyciel Wf-u stwierdził, że mam dryg do siatkówki. Byłam zwinna, szybka i dość naturalnie przychodziło mi wykonywanie różnych ćwiczeń. Dostałam piłkę i po prostu zaczęłam grać, nawet nie pamiętam dobrze początków. Pierwszym poważnym krokiem był internat(bursa) i gra w dość dobrym, młodzieżowym klubie, w Turku. Miałam wówczas 13 lat i już wtedy wyfrunęłam z rodzinnego gniazdka. Tak to się zaczęło.

Gdyby nie siatkówka to…

- Myślę, że szkoła aktorska. W sumie to ciężko powiedzieć, bo bardzo wcześnie rozpoczęłam poważną przygodę ze sportem i późniejsze moje decyzje życiowe zawsze były uzależnione od kariery siatkarskiej. Jak byłam młodsza jeździłam na warsztaty aktorskie, brałam udział w spektaklach i konkursach wokalnych. Nauczyciele muzyki namawiali też mnie zawsze na skrzypce (choć nie wiem czemu akurat ten instrument), a zostało z tego wszystkiego tylko tyle, że mam w domu gitarę i czasem amatorsko lubię sobie pograć. Tak naprawdę można by tu wymieniać i gdybać, bo pomysłów w głowie pełno.

Na parkiecie Orlen Ligi zadebiutowałaś w wieku 17 lat. Pamiętasz ten moment? Jak go wspominasz?

- Doskonale pamiętam ten moment. Byłam takim małym i najmłodszym rodzynkiem w drużynie. Chyba nawet nie zdawałam sobie wtedy sprawy z tego, że stałam się zawodową siatkarką. To był też dla mnie trudny okres, bo kończyłam grać w kadetkach, zaczęłam juniorki, młodą ligę, no i dodatkowo Orlen Liga, a przede wszystkim na co dzień szkoła. Nie było lekko, ale miło wspominam ten czas, poznałam mnóstwo ludzi. Starsze dziewczyny bardzo dobrze mnie przyjęły i czułam się naprawdę komfortowo. Każde wskazówki od starszych koleżanek były dla mnie bardzo cenne i do dziś jestem im wdzięczna, bo to one ukształtowały w jakiś sposób dalszą moją drogę sportową.

Po 3 sezonach spędzonych w Jokerze Świecie, zdecydowałaś się na występy w I-ligowym Tarnowie. Co przesądziło o przejściu do niższej ligi?

- Czas spędzony w Świeciu był pełen sukcesu. Dwa razy zdobyliśmy Mistrzostwo 1 ligi i awansowaliśmy do najwyższej klasy rozrywkowej. Nie mogłam sobie lepiej wymarzyć początków w grze seniorskiej już jako bardziej wartościowa zawodniczka. Po sezonie w TAURON Lidze, czułam jeszcze niedosyt, a chciałam ciągle grać i rozwijać się sportowo. Poczułam, że potrzebuję jeszcze pograć w 1 lidze żeby nabrać pewności siebie i bez wyrzutów sumienia rywalizować później z dziewczynami w wyższej lidze. Mówiąc najprościej - nie czułam się na tyle mocna, aby walczyć z najlepszymi zawodniczkami w Polsce, a nie chciałam przesiedzieć sezonu na ławce. Tarnów zaproponował mi fajne warunki rozwoju, ale najbardziej zachęcił mnie postawiony tam cel. Od początku wszyscy głośno tam komunikowali, że chcą zrobić awans. Stwierdziłam, że mam już w tym całkiem niezłe doświadczenie, a takie wyzwanie tylko zwiększa motywacje. No i na szczęście, udało się.  Myślę, że pokorne podejście do pracy i swojej kariery jest dobre. W tym przypadku opłaciło się  i decyzja o zejściu do 1 ligi uważam, że była trafiona.

Nie tak dawno cieszyłaś się wraz z zespołem Roleski Grupą Azoty PWSZ Tarnów z awansu do TAURON Ligi. Mimo wywalczonego awansu, nie kontynuowałaś przygody w tej drużynie. Wybór padł na Grot Budowlanych Łódź. Dlaczego?

- Tarnów to wspaniałe miejsce. Myślę, ze przez wielu niedocenione. Piękne miasto i dobrzy ludzie. Naprawdę większość rzeczy wspominam bardzo dobrze. Osiągnęliśmy cel i zrobiliśmy awans, dlatego nie mogę powiedzieć, że był to zły sezon, natomiast w trakcie rozgrywek borykałam się z kontuzją dłoni, co wykluczyło mnie na 2 miesiące z gry. Na szczęście dość szybko wróciłam do pełni sił i pomogłam drużynie w kluczowych, finałowych meczach. Pod koniec rozgrywek dostałam propozycję z Budowlanych i nie ukrywam, że to była dość trudna decyzja, bo miałam możliwość zostać również w Tarnowie. Stwierdziłam jednak, że współpraca z nowym trenerem może przyczynić się do lepszego rozwoju, no i sam fakt, że jest to klub o bogatej historii i z wieloma sukcesami na koncie. Myślę, że to były kluczowe czynniki.

Mimo młodego wieku, masz już doświadczenie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jaki był dla Ciebie najtrudniejszy moment w karierze?

- Jak byłam młodsza to chyba było mi łatwiej, wtedy nie miałam presji, zawsze można było się wytłumaczyć, że jest się młodym. Nikt niczego nie oczekiwał, a raczej wspierał i podziwiał jak szło coś dobrze. Teraz natomiast, mimo że nadal jestem zaliczana do młodych zawodniczek to są już też młodsze, no i mam nieco bogatszą historię za sobą. Pojawiają się pewne oczekiwania i presja. Z jednej strony to fajne, ale też i trudne. Podobno człowiek rozwija się tyko pod presją i poza strefą komfortu, tak więc traktuję takie sytuacje jak przywilej, a nie jako coś negatywnego. Najtrudniejszy okres w karierze to chyba mój poprzedni sezon w Tarnowie, dużo radości, ale też i nerwów, aczkolwiek z każdego trudniejszego momentu staram się wyciągać wnioski i uczyć na błędach.

Skoro najtrudniejszy, to może teraz najlepszy moment, który wspominasz z uśmiechem na twarzy. Może było ich więcej?

- No właśnie tych dobrych momentów było zdecydowanie więcej, przykładowo, uważam, że jestem szczęściarą i zawsze trafiałam na super team. Jeszcze nie zdarzyło mi się być w drużynie, której nie lubiłam i nie miałam ochoty po sezonie z kimś rozmawiać. Do tej pory z wieloma zawodniczkami jestem w kontakcie i miło wspominamy wspólne sezony. Najlepszy chyba był dla mnie w Świeciu, sezon 2018/2019. Po raz pierwszy zdobyłam wtedy mistrzostwo 1 ligi, fantastyczne uczucie dla młodej zawodniczki. Czułam się przeszczęśliwa, że mogłam uczestniczyć w takim sezonie i być częścią tego sukcesu.

 

Na II część rozmowy z Adą zapraszamy wkrótce.

SPONSORZY TYTULARNI

SPONSORZY GŁÓWNI

PARTNERZY TECHNICZNI