Artykuł

Porażka ze Stalą Mielec
Porażka ze Stalą Mielec
Organika Budowlani Łódź przegrała ze Stalą Mielec 1:3. Po dobrym meczu we wtorek w Lidze Mistrzyń dzisiaj mielczanki sprawiły nam zimny prysznic. Porażka ze Stalą to już w zasadzie tradycja występów Organiki Budowlanych Łódź w PlusLidze. Teraz najważniejsze aby się pozbierać i dobrze zaprezentować się w środę w Bielsku.

 

Relacja z meczu - Ogla Kabała:

Kapitalnym atakiem z lewego skrzydła rozpoczęła spotkanie Kasia Zaroślińska, jednak chwilę później skutecznym zagraniem popisały się siatkarki Stali Mielec. Już na samym początku łodzianki dobrze czytały grę swoich rywalek, co pozwalało im zatrzymać atak Dominiki Koczorowskiej i objąć kilkupunktową przewagę. Świetna zagrywka Doroty Wilk przyniosła remis, a po ataku Sadowskiej traciliśmy do przeciwniczek jedno oczko. Po pierwszej przerwie technicznej, na której ekipa gości prowadziła 8:6, trwałą zła passa Organiki i nasz dystans do Stali zwiększał się. Problemy z przyjęciem trudnych zagrywek m.in. Magdaleny Sadowskiej, uniemożliwiały wyprowadzanie kolejnych skutecznych akcji i przybliżanie się do zwycięstwa w tej partii. Kiwka Sylwii Pyci sprowadziła zespołu na drugą regulaminową przerwę (16:11). Po powrocie na plac gry nie nastąpiło długo wyczekiwane przełamanie i w boisko rywalek trafiały tylko nieliczne z wyprowadzanych przez Budowlane akcji. Wkraczając w decydującą fazę seta, stan punktowy widniejący na tablicy wyników, nie napawał optymizmem ale dzięki wielkie ambicji nasze dziewczyny zaczęły niwelować straty. Niestety końcowe akcje lepiej układały się dla mielczanek, które wygrały 25:22.

 

Premierowe oczko drugiej partii tego meczu padło łupem drużyny gości, jednak na wyrównanie nie trzeba było długo czekać, bo mielczanki pomyliły się w polu serwisowym. Gra przez dłuższy czas była dość wyrównana i żadna z ekip nie mogła odskoczyć na większy dystans. Błędy popełniane przez nasz zespół działały jednak na korzyść naszych vis’a’vis, które jeszcze przed przerwą(4:8) miały na sowim koncie trzy punkty przewagi, co zmusiło trenera Wiesława Popika do przerwania gry. Ten zły fragment gry nie trwał zbyt długo, bo już po wznowieniu gry Budowlane zabrały się ostro do pracy i zniwelowały stratę do jednego punktu. Mimo utrzymującego się prowadzenia Stali, Organika nawiązywała walkę i w konsekwencji opłaciła się ona bo jeszcze przed drugą przerwą a tablicy wyników widniał remis 15:15. Drugi czas techniczny to prowadzenie Stali Mielec 16:15. Im bliżej zakończenia tej partii, tym więcej emocji wywoływały wydarzenia na boisku. Gdy mielczanki odskakiwały na kilka oczek, Budowlane natychmiast zaczęły odrabiać straty, jednak gry trwała akcja, która mogła dać nam upragnione prowadzenie, gra gospodyń zacinała się. W decydujących akcjach karty rozdawały jednak nasze rywalki i po raz kolejny przyszło nam połknąć gorzką pigułkę porażki – 19:25.

 

Trzecia odsłona rozpoczęła się od punktowego bloku na Anicie Kwiatkowskiej atakującej z drugiej linii. Kolejne oczko padło jednak łupem naszych przeciwniczek, które szybko złapały wiatr w żagle i odskoczyły na 4:1, kiedy o czas dla swojej drużyny poprosił trener Wiesław Popik. Na niekorzyść na dla naszego zespołu dystans ten stale się powiększał, a przy stanie 2:5 sędzia odgwizdał piłkę niesioną Luanie de Pauli. Z biegiem gry to jednak łodzianki postawiły trudne warunki sowim przeciwniczkom, co zaowocowało minimalnym prowadzeniem na pierwszej przerwie technicznej. O ile w poprzednich partiach nieczęsto towarzyszyły nam emocje związane z prawdziwą siatkarską walką, o tyle w tej części meczu ich nie zabrakło. Nasze zawodniczki toczyły prawdziwy siatkarski bój, który po kapitalnym bloku Luany de Pauli, przyniósł prowadzenie 16:14. Dobrze na skrzydłach radziła sobie Joanna Mirek, która dzięki swoim urozmaiconym atakom, przynosiła wiele punktów dla drużyny. Coraz lepiej funkcjonował także blok, co pozwoliło nam pozytywnie patrzeć na kolejne akcje tego seta. W decydujących akcjach rywalki nie mogły już nam zagrozić i po sprytnej kiwce Marty Szymańskiej wygraliśmy 25:22.

 

Od błędu w ataku rozpoczęła tego seta Magdalena Sadowska. W kolejnych akcjach gra przypominała to, co działo się na parkiecie w poprzedniej partii, bowiem wynik oscylował wokół remisu. Przy zagrywkach Joasi Mirek udało się odskoczyć na dwa punkty, jednak nieskuteczny blok Sylwii Wojcieskiej i Marty Szymańskiej, przyniósł kolejne oczko mielczankom. Po błędzie w ataku Katarzyny Zaroślińskiej ekipie przyjezdnej udało się nawet objąć niewielkie prowadzenie, jednak nie na długo, bo na pierwszej przerwie technicznej Budowlane prowadziły 8:7. Nie był to łatwy set dla Organiki, bo rywalki stawiały naprawdę duży opór. Przy stanie 12:13 o czas dla swojego zespołu poprosił trener Popik, co okazało się dobrym posunięciem, bo po powrocie na parkiet udało się doprowadzić do wyrównania. Nieporozumienie w szeregach gospodarzy, kiedy to piłka po obronie wpadła między dwie zawodniczki, było przejawem małego załamania gry ,które w konsekwencji pozwoliło mielczankom prowadzić na drugiej przerwie 16:14. Wkraczając w końcową fazę seta sytuacja nie była najłatwiejsza ale wielka ambicja i ofiarna gra w obronie, pozwoliły doprowadzić do remisu 21:21. Błędy w końcówce i blok na Karolinie Kosek zakończyły seta 23:25 i cały mecz 1:3.

 

MVP Dorota Wilk

Organika Budowlani Łódź – KPSK Stal Mielec 1:3 (22:25, 19:25, 25:22, 23:25)

 

Mielec: Sadowska, Pycia, Koczorowska, Ściurka, Kwiatkowska, Wilk Dorota, Durajczyk (libero) oraz Gierak, Wilk Agata, Szpak

Łódź: Kosek, Szymańska, Shelukhina, Wojcieska, Mirek, Zaroślińska, Ciesielska (libero) oraz Olsovsky, de Paula, Teixeira, Bryda

 

Komentarze artykułu

father
Nie lubię, nie lubię, nie lubię... przegrywać. Mamy chyba kompleks Stali Mielec. W poprzednim sezonie także były "bęcki".

Zamieszczone 18.12.10 20:48.

matofor
Troszkę przykro było oglądać nasze dotychczasowe dwa filary.Obie nie mogą dojść do siebie po MŚ.Cieszyło niezłe wejście Luany i dobra gra Szymańskiej.Sercem byłem z naszymi ale nie sposób oddać szacunek Mielczankom.Może po Świętach Łodzianki powalczą trochę z Muszyną ale bez przyjęcia i solidnego ataku będzie ciężko.Niemniej jednak powodzenia.Po złym naogół przychodzi dobre.

Zamieszczone 18.12.10 21:59.

arnau
Wypada chyba napisać "NIC SIĘ NIE STAŁO" być może po wtorkowym meczu dziewczyny były trochę zmęczone, w końcu wygrana z Czeszkami była niesamowita.
Nie wiem czy faktycznie tak było, ale jeśli Karolina Kosek była chora/przeziębiona to chyba powinna grać trochę mniej - to nie był jej mecz. Ale próbowała i to się liczy.
Szkoda, że Katie Olsovsky grała tak mało. Kilka prób ataków miała całkiem dobrych, oby w następnych meczach trener dał jej więcej pograć.
Głowa do góry dziewczyny. Jeszcze cały sezon przed nami.

Zamieszczone 19.12.10 12:56.