Artykuł

Kaja Grobelna: Mam bardzo dobre wspomnienia z Łodzi
Kaja Grobelna: Mam bardzo dobre wspomnienia z Łodzi

Grająca na ataku w reprezentacji Belgii, Kaja Grobelna jest doskonale znana kibicom Budowlanych, bowiem w naszym klubie spędziła dwa sezony. Teraz w łódzkiej Atlas Arenie walczy w grupie B Mistrzostw Europy. Belgijki na swoim koncie mają trzy zwycięstwa i jedną porażkę. Dzisiaj czeka ich starcie z reprezentacją Polski. O EuroVolley i Łodzi porozmawialiśmy z Kają Grobelną. 

Emilia Rybińska: Mecz z Włoszkami jak do tej pory był dla Was największym sprawdzianem po udanej inauguracji mistrzostw Europy i zwycięstwach nad Ukrainą oraz Słowenią. 

Kaja Grobelna: - Źle zaczęłyśmy ten mecz. Od początku pojawiła się niepewność oraz wiele nieporozumień. Nie wiem, czy była szansa na zwycięstwo, czy nie. Włoszki są naprawdę bardzo silnym zespołem. One znały nasze słabe punkty i je w pełni wykorzystały. Wiem, że nie zagrałyśmy na sto procent, ale to nasza wina. Skupiamy się na kolejnych meczach, które będą dla nas najważniejsze.

Jak czujesz się w Polsce? Atlas Arenę znasz doskonale. Spędziłaś dwa sezony w Grot Budowlanych. Tobie gra się tutaj łatwiej niż koleżankom z drużyny?

- Wszystkie są bardzo zadowolone z hali. Polska zrobiła na nich dobre wrażenie. Bardzo się cieszę, że dziewczyny mogą zobaczyć jak to jest w Polsce. Często opowiadam im o tym kraju. Fajnie się tutaj wraca…

Łza się w oku kręci?

- Oj tak. Mam bardzo dobre wspomnienia z Łodzi. Poznałam wielu wspaniałych ludzi, z którymi mam nadal kontakt. Jestem bardzo zadowolona z tego, że mistrzostwa Europy są organizowane właśnie tutaj.

Widać, że po meczu ciężko jest Tobie opuścić halę. Wiele osób rozpoznaje Ciebie i czeka na autograf, zdjęcie czy rozmowę. 

- Wolałabym jeszcze więcej czasu spędzić ze znajomymi tutaj, ale jak jesteś na turnieju, to tego czasu po prostu nie ma za wiele. Dziękuję wszystkim za wsparcie! Naprawdę, podczas meczu słyszę doping i to bardzo pomaga.

Choć na EuroVolley pojawia się dzień wolny gdy nie gracie meczu, jednak taki wolny to on do końca nie jest, prawda?

- Przed meczem z Włoszkami miałyśmy dzień przerwy. Czasu na odpoczynek nie było zbyt wiele. Miałyśmy dwa treningi. Jedna grupa siłownie, druga była na hali. Potem było video, analizy meczów. Non stop jesteś zajęta. W trakcie turnieju ciężko wygospodarować czas choćby na kawę. Trzeba być skupionym od początku do końca. 

W środę zagracie przeciwko reprezentacji Polski. Wiele dziewczyn z polskiej kadry znasz doskonale, z niektórymi grałaś w jednym klubie. Jakie to uczucie stanąć po przeciwnej stronie siatki?

- Nie mogę się doczekać tego spotkania. Zwłaszcza atmosfery wokół. Cieszę się, że mogę zagrać w Polsce. Chcemy powalczyć. Nie mamy nic do stracenia. Na naszym koncie są trzy zwycięstwa. Z Polską będziemy mogły zagrać na większym luzie. 

Będą ciarki na plecach podczas hymnu Polski?

- Ciarki i łezka w oku będą na pewno. Nie mogę się doczekać hymnu Polski. To robi niesamowite wrażenie. 

Zaśpiewasz dwa hymny?

- Nie będę kłamać. Na pewno zaśpiewam oba.

Macie ustalony konkretny cel na mistrzostwa Europy?

- Powiedziałyśmy sobie, że chcemy dostać się do ósemki. 

Mecz między Polską a Belgią będzie chyba najbardziej wyrównany spośród innych spotkań w grupie B. 

- Reprezentacja Polski jest bardzo silnym zespołem, ale my też mamy swoje mocne punkty, które będziemy się starały wykorzystać, tak jak słabsze strony Polek. Wszystko jest możliwe. 

Jesteście najbardziej polską, zagraniczą kadrą na mistrzostwach Europy. To pomaga?

- Wszystkie jesteśmy zadowolone z tego, że mamy tyle Polek w drużynie. Tworzymy mini kadrę Polski w Belgii. Dogadujemy się. Ciągle rozmawiamy po polsku, w pokoju czy na boisku. To jest naturalne. Często o tym zapominamy, ale dziewczyny z zespołu już się do tego przyzwyczaiły, a przy okazji same się uczą.

 

Emilia Rybińska

Zdjęcie: Katarzyna Kozłowska

Komentarze artykułu