Artykuł

Julia Twardowska: Wróciłam silniejsza niż byłam
Julia Twardowska: Wróciłam silniejsza niż byłam

ŁKS Commercecon Łódź będzie rywalem podopiecznych Błażeja Krzyształowicza w walce o złoty medal Ligi Siatkówki Kobiet. Pierwszy mecz odbędzie się 23 kwietnia, o godzinie 20:30 w łódzkiej Sport Arenie. Zanim jednak zaczniemy rywalizację, porozmawialiśmy z naszą przyjmującą, Julią Twardowską.

Emilia Rybińska: Po kontuzji nie ma już śladu. Zagrałaś świetne mecze przeciwko Chemikowi. Jak się czujesz?

Julia Twardowska: - Czuję się bardzo dobrze, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Podczas rehabilitacji miałam szansę popracować nad całym swoim ciałem, nie tylko nad kontuzjowaną nogą.  Cieszę się, że mogę już grać i pomagać drużynie w najważniejszej fazie sezonu. Myślę, że nie wróciłabym tak szybko, gdyby nie ogromne wsparcie bliskich i kibiców, za które serdecznie dziękuję.

Wróciłaś do gry w najważniejszym momencie sezonu. Spodziewałaś się, że zagrasz o mistrzostwo i będziesz występować w pierwszej szóstce?

- Na pewno spodziewałam się tego, że wrócę jeszcze w tym sezonie. Takie były prognozy po operacji. Dlatego każdego dnia na rehabilitacji dawałam z siebie 100 procent i jak widać opłaciło się. Myślę, że wróciłam silniejsza niż byłam. Gra o mistrzostwo była naszym celem i udało nam się go zrealizować. Bardzo się cieszę, że trener darzy mnie takim zaufaniem i po kontuzji mogę grać w pierwszym składzie.

W półfinale zagrałyście bardzo dobre spotkania. Chyba nikt nie spodziewał się aż tak ogromnej przewagi nad Chemikiem. Jak podsumujesz rywalizację z Policami?

- Myślę, że dużo osób przed półfinałami jako zwycięzcę typowało zespół z Polic. Nie ma się co dziwić, gdyż zajęły pierwsze miejsce w tabeli po rundzie zasadniczej a także wygrały puchar Polski. Wiedziałyśmy, że będą to dwa trudne mecze. W pierwszym Chemik popełnił bardzo dużo błędów przez co znacznie łatwiej nam się grało. Drugi był zdecydowanie dla nas trudniejszy. Do obu podeszłyśmy w pełni skoncentrowane i ze sportową agresją. Szybciej opanowałyśmy emocje związane z tym, że gramy o coś bardzo ważnego, dlatego wszystko potoczyło się po naszej myśli.

Radość po zwycięstwie w Łodzi była ogromna. Dotarło już do Was, że zagracie o złoto?

- Tak, myślę, że już dotarło. Był czas na radość, na świętowanie. Teraz koncentrujemy się na przyszłych meczach. Zrobiłyśmy dopiero mały kroczek do złotego medalu. Najważniejsze przed nami.

W finale czeka na Was ŁKS. Po raz pierwszy w historii o mistrzostwo zagrają dwie drużyny z tego samego miasta. Presja będzie większa niż zwykle?

- Jest to na pewno historyczne wydarzenie dla Łodzi. Jak zwykle, jestem pewna, że przyjdzie cała sala kibiców z czego bardzo się cieszę. Właśnie dla takich meczów trenujemy. Zawsze kiedy gramy z zespołem ŁKS-u temperatura na sali jest wyższa, niż na innych spotkaniach.  Myślę, że która z drużyn szybciej poradzi sobie z emocjami, będzie miała większe szanse na zwycięstwa.

Wszystkie mecze rozegracie w Łodzi. Można powiedzieć, że gracie u siebie, jednak ciężko powiedzieć, że będzie to dla Was plus. Kibice ŁKS-u nie dadzą o sobie zapomnieć… Ciężko gra się przy tak głośnym dopingu?

- Na pewno to, że gramy u siebie, na sali na której trenujemy jest dla nas ogromnym plusem. Jednak tak samo może powiedzieć zespół ŁKS-u. Zapowiadają się naprawdę dobre spotkania. Wiemy, że kibice ŁKS-u potrafią być jak dodatkowy zawodnik. Dlatego będziemy musiały szybko uporać się z głośnym dopingiem drużyny przeciwnej i skupić się na swojej siatkówce. Ponadto nasi kibice nigdy nas nie zawodzą.  Może nie jest ich tak dużo, ale zawsze na boisku słychać ich wsparcie.

Co będzie najważniejsze w rywalizacji z ŁKS-em?

- Myślę, że ważne będzie konsekwentne realizowanie taktyki jaką przyjmiemy na zespół ŁKS-u. Pokazanie tego co najlepsze w naszym zespole, stworzenie dobrej atmosfery, ogromna koncentracja i pełna agresja.

 

Emilia Rybińska

Zdjęcie: Michał Szymański

Komentarze artykułu