Artykuł

Maria Stenzel: Wyszarpałyśmy zwycięstwo
Maria Stenzel: Wyszarpałyśmy zwycięstwo

Siatkarskie derby Łodzi zakończyły się zwycięstwem Grot Budowlanych Łódź. Podopieczne Błażeja Krzyształowicza pokonały ŁKS Commercecon Łódź 3:2. Po pięciosetowym boju porozmawialiśmy z naszą libero, Marią Stenzel.

Emilia Rybińska: To jest bardzo ważne zwycięstwo, choć trochę wyszarpane. Mam wrażenie, że pojawiło się sporo błędów, ale gra mogła się podobać. Emocje były do samego końca.

Maria Stenzel: - Sama oprawa meczu sprawia, że jest to ogromne wydarzenie siatkarskie w Łodzi. Fajnie jest wygrać taki mecz. Szczególnie, że teoretycznie grałyśmy na wyjeździe. Choć była przewaga kibiców z ŁKS-u, nie dałyśmy się stłumić, nie dałyśmy się zamknąć na boisku w sobie i dosłownie wyszarpałyśmy to zwycięstwo.

W tie-breaku to ty nakręcałaś grę jak wysoko przegrywałyście. Podchodziłaś do każdej z dziewczyn i motywowałaś, aby wykrzesały z siebie wszystko, co się da.

- Tak, po prostu nie wyobrażałam sobie, żebyśmy to spotkanie przegrały. Chciałam wygrać z ŁKS-em i tyle. Starałam się jak najbardziej nakręcić zespół, żeby cały czas iść do przodu.

Zwycięstwa nad ŁKS-em smakują inaczej niż nad pozostałymi zespołami?

- Na pewno jest to dla nas wyjątkowe zwycięstwo. To jest druga drużyna w Łodzi. Dobrze jest wygrać mecz z nimi, tym bardziej, że mamy już na koncie porażkę z ŁKS-em w tym sezonie.

Skąd pojawiło się tyle błędów i skąd brały się te przestoje w grze?

- Było to stresujące spotkanie dla obu zespołów. Każda z drużyn chciała się jak najlepiej zaprezentować i wygrać. Stres i oprawa meczu zrobiły swoje. Głośny doping dla przeciwnej drużyny zawsze powoduje, że ciężko jest wejść w mecz.

Takie trudne zwycięstwa budują. Mamy nadzieję, że i was to zbuduje jeszcze bardziej, zwłaszcza przed finałami Pucharu Polski.

- Też mamy taką nadzieję. Zespół jest osłabiony. Walczymy do upadłego jak tylko możemy.

Od początku sezonu sporo zmian w składzie. Kontuzje was nie opuszczają. Ale jak na dobry, zgrany zespół radzicie sobie całkiem dobrze.

- Wiadomo, trzeba radzić sobie z takimi wydarzeniami w naszym zespole. Na pewno nie poddamy się, nie rozłożymy rąk i nie położymy się na boisku. Trzeba grać tym, co jest.

 

Emilia Rybińska, Agnieszka Pruszkowska

Zdjęcie: Katarzyna Kozłowska

Komentarze artykułu