Artykuł

Maria Stenzel: Jest to moje pierwsze poważne trofeum
Maria Stenzel: Jest to moje pierwsze poważne trofeum

W niedzielę Grot Budowlani Łódź pokonali Chemik Police 3:2 (25:21, 20:25, 20:25, 25:19, 15:9) w meczu o Superpuchar Polski, któremu patronuje świętej pamięci trener Andrzej Niemczyk. Jest to drugi Superpuchar na koncie naszego klubu. Po spotkaniu porozmawialiśmy z dwudziestoletnią libero Budowlanych, Marią Stenzel, która podzieliła się z nami swoimi wrażeniami po wywalczeniu przez siebie pierwszego trofeum w seniorskiej siatkówce. Zapraszamy do przeczytania wywiadu.

 

Agnieszka Pruszkowska: Marysiu, jakie to uczucie wygrać Superpuchar?

Maria Stenzel: Jest to moje pierwsze poważne trofeum, które smakuje dla mnie jak złoto. Naprawdę bardzo się cieszę! To, że zdobyłyśmy Superpuchar oznacza, że bardzo dobrze przepracowałyśmy ten okres przygotowawczy, a ten mecz wcale nie był łatwy, bo rozegrać pięciosetowe spotkanie i je wygrać, to duża sztuka.

Bardzo dobrze weszłyście w to spotkanie, pierwszy set dyktowałyście warunki i miałyście kontrolę. Co się wydarzyło w dwóch kolejnych partiach, które rozstrzygnął na swoja korzyść zespół z Polic?

- Tak, pierwszy set przebiegł po naszej myśli. W drugim i trzecim secie może to był spadek koncentracji po naszej stronie. Na pewno też te pięciominutowe przerwy nas trochę znużyły. Przystępując do czwartej partii wiedziałyśmy, że jest to nasza ostatnia szansa. Włączyłyśmy wyższy bieg, byłyśmy bardziej agresywne. Myślę, że wygrywając czwartego seta osłabiłyśmy psychikę siatkarek z Chemika Police.

Nasza atakująca, Jovana Brakočević-Canzian otrzymała statuetkę MVP za to spotkanie. Kogo wyróżniłabyś z drużyny Chemika Police? Która zawodniczka najbardziej utrudnił Wam grę?

- Na pewno była taką osobą Madzia Stysiak. Jest to młoda zawodniczka, ale nikt jej w ten sposób nie traktuje, ponieważ gra jak równy z równym mając przeciwko sobie bardziej doświadczone siatkarki. Madzia pokazuje, że może zrobić w lidze duże zamieszanie i jest niewątpliwie silnym punktem zespołu z Polic, który pomoże im w rozgrywkach.

Zanim przyszło Wam wywalczyć Superpuchar zmierzyłyście się w meczu wyjazdowym z pięciokrotnym mistrzem Węgier, zespołem Bekescsabai Röplabda SE w ramach kwalifikacji Ligi Mistrzyń. Czy długa podróż miała wpływ na Wasze samopoczucie podczas spotkania z Chemikiem Police?

- Tak jak już mówiła to w jednym z wywiadów Gabrysia Polańska, a ja za nią powtórzę, że sztab, władze klubu zadbali o to byśmy miały jak najlepsze warunki, po to byśmy mogły wypoczywać w tej długiej podróży. Wiadomo, jest ciężko, ale myślę, że trenerzy zdawali sobie z tego sprawę, że ta podróż mogłaby mieć wpływ w walce o Superpuchar, dlatego wszystko było dostosowane pod nasz komfort.

Niedawno wróciłyście z Węgier, za Wami już mecz o Superpuchar, a w środę spotkanie rewanżowe z Bekescsabai Röplabda SE. Niedługo startujemy również z LSK. Można powiedzieć, że wszystko nabiera błyskawicznego tempa. Jaki to może mieć wpływ na zespół, na przebieg zmagań?

- Początek zmagań rozpoczynamy mówiąc kolokwialnie z grubej rury, rozgrywamy mecze co kilka dni. Myślę, że mecze, które odbędą się w ramach Ligi Mistrzyń pomogą nam zwłaszcza w końcowej fazie LSK. Większa ilość spotkań, to możliwość zgrywania się, nabierania pewności siebie, a to się będzie tylko przekładało na zwycięstwa.

Podczas meczu o Superpuchar nasi kibice stworzyli niesamowitą atmosferę. Czy czułaś ich wsparcie podczas walki na parkiecie?

- Jeszcze nie grając w barwach Grot Budowlanych Łódź, a wracając z meczów z tego miasta,  nie dało się nie zauważyć, nie zapamiętać łódzkich kibiców, którzy wkładają całe serce w dopingowanie swojej drużyny. To co robią przed meczem, w jego trakcie i po jest naprawdę super, mega miłe. Widać, że są w to zaangażowani i stwarzają nam rewelacyjną atmosferę. Czujemy ich wsparcie i bardzo im dziękujemy za to, że przez cały pięciosetowy pojedynek nie szczędzili gardeł. Teraz wspólnie możemy cieszyć się z wywalczonego Superpucharu!

Zapytam jeszcze o nasze miasto. Zdążyłaś już poznać Łódź? Jak Ci się tutaj podoba? Masz już jakieś swoje ulubione miejsca?

- Ulubione miejsca powoli zaczynam odkrywać. Dużo osób uważa Łódź za brzydkie miasto i gdy rozmawiam ze swoimi znajomymi i dowiadują się o tym, że teraz tutaj mieszkam, to właśnie tak oceniają to miasto. Ja oczywiście się z tym nie zgadzam. Łódź jest dla mnie jednym z ładniejszych miast i bardzo lubię w nim mieszkać.

 

 

Rozmawiała Agnieszka Pruszkowska

Zdjęcie: Katarzyna Kozłowska

Komentarze artykułu