Artykuł

Julia Piotrowska: Chcę wycisnąć jak najwięcej
Julia Piotrowska: Chcę wycisnąć jak najwięcej

21-letnia środkowa, Julia Piotrowska jest jedną z nowych zawodniczek w naszej ekipie. Młoda gdańszczanka nie zastanawiała się długo nad wyborem naszego klubu. Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Julią.

 

Agnieszka Pruszkowska: Za Wami pierwsze wspólne treningi. Jak je oceniasz? Jak wrażenia?

Julia Piotrowska: To dopiero początek naszych przygotowań. Wiadomo, że nie jest łatwo, bo musimy się poznać, zgrać. Jednak myślę, że małymi kroczkami będziemy zmierzać do przodu. Wrażenia są jak najbardziej pozytywne.

Znasz Łódź? Miałaś już okazję poznać te miast czy jeszcze wszystko jest przed Tobą?

- Nie znam zbyt dobrze Łodzi. Przyjechałam tutaj 1 sierpnia, jestem zaledwie kilka dni w tym mieście. Wcześniej oczywiście bywałam na meczach, na Młodzieżowych Mistrzostwach Polski. Jednak nie było czasu na poznawanie tego miasta, bo tylko hala, hotel, autobus (uśmiech). Myślę, że na pewno będę miała teraz możliwość lepiej przyjrzeć się Łodzi.

Wiem, że znasz dobrze Ewelinę Polak. Jak to wygląda z pozostałymi dziewczynami? Znasz kogoś jeszcze?

- Tak, z Eweliną spędziłyśmy dwa lata w zespole z Ostrowca Świętokrzyskiego. Znamy się i dość dobrze się dogadujemy. Resztę dziewczyn znam z boisk, z telewizji lub przez jakiś wspólnych znajomych. Jednak w drużynie, przy tej ilości spędzania wspólnie czasu, to szybko wszystkim nam uda się nawzajem poznać.

Czy znałaś wcześniej kogoś ze sztabu?

- Nie. Przed rozpoczęciem sezonu poznałam tylko trenera od przygotowania fizycznego, pana Tomka Nagórkę. Spotkaliśmy się wspólnie na siłowni w Cetniewie. Z biegiem czasu na pewno wszyscy się poznamy, zgramy.

Oferta gry w Łodzi pewnie nie była jedyną złożoną Ci propozycją? Czy wybór był prosty?

- Tak, miałam inne propozycje. Wyjazd za granicę, gra w innych klubach. Trzeba było nad wszystkim się zastanowić, przeanalizować. Jednak oferta z Łodzi myślę, że była zdecydowanie najlepsza. Uważam, że mogę się tutaj dużo nauczyć, zdobyć doświadczenie. Przekonał mnie też wynik z zeszłego sezonu, bo widziałam jaki został stworzony tutaj zespół, jak grał i co osiągnął.

Z zespołu KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, który w tym sezonie walczył o utrzymanie w Orlen Lidze trafiłaś do wicemistrza Polski. Po naszym ostatnim sukcesie apetyty kibiców, wszystkich sympatyków klubu zostały na pewno pobudzone i liczymy na kontynuacje tej medalowej drogi. W obu zespołach można powiedzieć, że była presja. Tylko jednak odmienna. Jak sobie radzisz z tymi oczekiwaniami?

- Wiadomo, że poprzeczka po zeszłorocznym sezonie jest postawiona wysoko dla całego zespołu. Trafiłam do drużyny gdzie jest bardzo dobry sztab, na mojej pozycji grają znakomite zawodniczki od których mogę się wiele nauczyć. Wybrałam Budowlanych by zdobywać tutaj doświadczenie i wycisnąć jak najwięcej.

Czy masz jakiś wzorzec, kogoś kogo obserwujesz, podglądasz jeśli chodzi o grę na Twojej pozycji?

- Szczerze mówiąc nie mam jednego wzorca. Podpatruję grę czy to u kobiet, czy mężczyzn. Obserwuję różnych zawodników i zawodniczki grające na mojej pozycji, nie mam jednego idola.

 

 

Rozmawiała Agnieszka Pruszkowska

Zdjęcie: Rene Aurin 

Komentarze artykułu